Kategorie
Czy wiesz, że? Edukacja

Akcja: rekrutacja!

Dietetyka – kierunek czasów pandemii

Minęły czasy kolejek przed dziekanatami. Nie ma już ostatecznych, nienaruszalnych, sztywnych terminów rekrutacji. Nie ma już nawet dziekanatów, które zastąpiły biura obsługi klienta. Uczelnie wyższe, w tym WS UNI-TERRA, stanęły „frontem do klienta” wydłużając czas na decyzję o studiowaniu.

Nikt nie spodziewał się pandemii – to jasne. Boimy się o zdrowie swoje i bliskich, o pracę, o perspektywy rozwoju. Co robić w trudnych chwilach? Mamy odpowiedź. Warto się uczyć.

Skąd wziąć na czesne?

Dobry zwyczaj, nie pożyczaj. Chyba, że mówimy o kredycie studenckim z dopłatą państwowego Funduszu Kredytów Studenckich. O kredyt może się starać student studiów licencjackich, magisterskich i doktoranckich, który nie ukończył trzydziestu lat (i trzydziestu pięciu na studiach doktorskich). Pieniądze są dostępne przez cały rok. Można odbierać nawet tysiąc złotych miesięcznie. Od 1998 do 2017 roku z pożyczek skorzystało 398 tysięcy studentów i doktorantów. Istnieje możliwość sięgnięcia po poręczenie w Banku Gospodarstwa Krajowego i Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Dlaczego o tym piszemy? Wyższa Szkoła Uni-Terra jest dumna z wyższych studiów zawodowych z dietetyki. Można zdobyć tytuł licencjata dzięki wsparciu państwa i systemowi stypendialnemu WS Uni-Terra.

WS Uni-Terra udziela stypendiów socjalnych!

Aż trzy ustawy i regulamin rektora (uzgodniony z samorządem studenckim) regulują sprawę stypendium socjalnego, o które może się starać student studiów licencjackich w WS Uni-Terra.

To nie koniec wsparcia studentów na uczelni Uni- Terra.

  1. Stypendium Rektora dla najlepszych studentów może otrzymać student, który:
    1) uzyskał wyróżniające wyniki w nauce –przynajmniej 4,5 średnia ocen, posiada osiągnięcia
    naukowe, artystyczne lub wysokie wyniki sportowe we współzawodnictwie
    międzynarodowym lub krajowym,
    2) zaliczył rok zgodnie z programem studiów, w tym planem studiów stwierdzony wpisem na
    kolejny rok studiów oraz zaliczeniem karty okresowych osiągnięć studenta.

Kwoty stypendiów na WS Uni-Terra w w 2019 roku: od 450 do 1000 złotych miesięcznie

Stypendium Rektora dla najlepszych studentów otrzymuje do 10% najlepszych studentów każdego kierunku studiów, niezależnie, czy są to studia stacjonarne, czy niestacjonarne.

Uczelnia wspiera również studentów niepełnosprawnych.

Polska – kraj lekomanów

Do dietetyka już za chwilę będziemy chodzić jak do psychoterapeuty. Za chwilę, jeśli nie już. Przytłaczają nas reklamy leków i suplementów diety. Witaminy można kupić przy kasie niemal każdego sklepu. Leżą obok słodkich batonów i kuszą kolorowymi opakowaniami. Czy lepiej się po nich czujemy?

Lekarze ostrzegają, że Polacy nadużywają leków i suplementów diety. Statystyczny Polak sięga po tabletki przeciwbólowe siedem razy w miesiącu. Dziewięciu na dziecięciu Polaków regularnie zażywa leki. W 2016 roku CEBOS podał, że 90% naszych rodaków ordynuje sobie lekarstwa, których nie powinno się przyjmować. Co piąty mały Polak łyka leki na alergię. Jako naród lekomanów zużywamy 700 milionów opakowań. Jeszcze doniedawna szerokim strumieniem lał się w gimnazjach syrop przeciwkaszlowy z kodeiną, którą śmiało mógłby przyjmować Witkacy przed malowaniem swoich dzieł. Nasze dzieci nie są malarzami rodem z Młodej Polski. Co ma to wszystko wspólnego z dietetykiem?

Żywność to też lekarstwo

Z popularnych stron internetowych dowiemy się, co jeść, aby walczyć z nadciśnieniem. Buraki, pomidory, rzodkiew, czosnek, pietruszka, kalafior, brokuły i szpinak są zbawieniem dla serca. Pytanie, czy buraki smażone, czy surowe? Czy prażona cebula też obniża ciśnienie? Czy dodana do kotletów mielonych nie zaszkodzi żołądkowi? Sałata – brzmi bardzo przyjemnie, ale konkretnie jaka i czym doprawiona. Ma pływać w sosie winegret, czy powinna zostać delikatnie skropiona cytryną? Ile główek rzodkiewki można schrupać? Chrupać rano, czy wieczorem? Czym zastąpić sól? Jak odstawić cukier? Czym jest ksylitol? Jeść bez glutenu i bez laktozy? A może z laktozą i bez glutenu. Kasza czy ryż? Herbata czy kawa? Kawa czarna czy biała? Nasiona konopi, czy orzechy brazylijskie? I najważniejsze. Co zrobić, żeby wieczorem przed telewizorem nie chciało się jeść? Pytań jest wiele i odpowie na nie dietetyk kliniczny, który dobierze dietę do stanu zdrowotnego pacjenta, jego upodobań i możliwości kulinarnych i finansowych. Okazuje się, że dietetyka to „wyższa szkoła jazdy” i wymaga wyższych studiów zawodowych, np. w WS Uni-Terra.

Dietetyk to zawód z przyszłością

Do walki z nadciśnieniem przystąpi również absolwent specjalizacji – dietetyk w sporcie i odnowie dietetycznej. Siłownia to miejsce pracy nie tylko trenera. Umiejętność opracowania właściwej diety ilościowo-jakościowej w treningu sportowym, rekreacyjnym i zdrowotnym jest tak samo odpowiedzialnym zadaniem, jak prowadzenie treningu. Siłownia, ale nie tylko, jest dobrym miejscem dla trenera personalnego. Specjalista w tej dziedzinie znajdzie zatrudnienie w klubach sportowych, Fitness Klubach, ośrodkach rekreacyjnych i sportowych, ośrodkach SPA i wellness, sanatoriach, hotelach, ośrodkach wypoczynkowych, stowarzyszeniach i fundacjach kultury fizycznej, publicznych i niepublicznych placówkach ochrony zdrowia i promocji zdrowia. Nie znajdziemy go chyba tylko w budce z piwem. Można by tak długo wymieniać. O studiach licencjackich z dietetyki przeczytasz TUTAJ.

Ile zarabia dietetyk?

Jeśli już weźmiemy kredyt na studia, dobrze jest wcześniej usiąść przed monitorem komputera i sprawdzić, ile za poradę liczy sobie dietetyk. Zrobiliśmy to za Ciebie. Spotkanie z dietetykiem umówione przez popularny serwis dla lekarzy kosztuje około stu złotych. Większość specjalistów oferujących swoje usługi poprzez portal to magistrzy i lekarze, ale są i dietetycy z tytułem licencjata. Świat się zmienia, uczymy się całe życie, a wiec dyplom z Uni-Terry to przecież nie Twoje ostatnie edukacyjne słowo.

Według informacji portalu wynagrodzenia.pl dietetyk na etacie zarabia prawie trzy tysiące złotych brutto. Szału nie ma, ale za to jest praca. W niepewnych czasach pandemii i zagrożenia[COVID-19 powróciliśmy do epoki, w której liczy się stały, a nie skokowy przypływ gotówki.

Dietetyk on-line

Czasy sprzyjają Internetowi. Dietetyk z pomysłem na siebie i do tego znający się na marketingu może zawojować świat. Przeglądając ogłoszenia widać, że Polacy masowo przenoszą swoje biznesy do sieci. Poszukiwani są informatycy budowy sklepów internetowych. Dziś mocniej niż kiedykolwiek liczy się umiejętność znajdowania niszy. Nie ulotki, nie reklamy w gazetach, ale kampanie reklamowe w Google i na Facebooku są kluczem do sukcesu. Dietetyk dzieci uczących się w systemie hybrydowym? A może dietetyk kwarantanny? A gdyby tak przy okazji założyć internetowy sklep ze zdrową żywnością? Żarty w czasach zarazy może są i nie na miejscu, ale warto być optymistą i widzieć nadzieję, którą dają studia licencjackie z dietetyki, być może na kredyt studencki i z pewnością w systemie e-learningu. Bo przecież cały świat przeniósł się do Internetu.

Masz pytania? WS-UNITERRA CZEKA NA CIEBIE!

Kategorie
Czy wiesz, że? Edukacja

E-learning

D-learning, czyli historia czerwonych liter

Wbrew obiegowej opinii studia na odległość mają długą tradycję. Szkolenie korespondencyjne, D-learning (z ang. distance learning), stało się popularne w latach dziewięćdziesiątych, gdy Polacy zafascynowali się innowacyjną metodą nauki języków obcych. Pamiętacie zeszyty z czerwonymi słówkami i kwadratową plastikową płytkę? Materiały kursów D-learningu wystawiane są na portalach aukcyjnych i sprzedażowych za kilkaset złotych! Wielu nauczycieli języków obcych twierdzi, że nigdy nie wymyślono lepszej metody nauczania.

Szkoła i lockdown

Do d-learningu zaliczamy programy telewizyjne. W Polsce, w czasach świetności kursów korespondencyjnych w latach dziewięćdziesiątych, rekordy oglądalności biła nadawana przed południem w programie pierwszym TVP „Telewizja Edukacyjna”. W czasach, gdy nikt nie słyszał o korepetycjach, młodzież oglądała „Telewizyjne Technikum Rolnicze”. Program rozpoczynał fragment piosenki „Hit the Road Jack” legendarnego amerykańskiego ojca rhythm and blues Raya Charlesa. Nikt nie śmiał się z D-learningu. Wręcz przeciwnie. Telewizja Polska sięgnęła po format legendarnej „Sondy” Zdzisława Kamińskiego i Andrzeja Kurka. W czasie lockdownu, w pandemii COVID-19, nauczyciele serwowali uczniom szkół podstawowych lekcje przed kamerą, co odbiło się szerokim echem i udowodniło, że to, co było dobre kiedyś, nie koniecznie sprawdzi się dzisiaj.

E-learning rozwija pracowników w USA

Tak jak w Polsce nikt nie drwi z d-learningu, tak w Stanach Zjednoczonych nikomu nie przyjdzie do głowy, by uznać e-learning za gorszy sposób edukacji. Wystarczy sięgnąć po raport Rolanda Bergera, wielkiej firmy konsultingowej z centralą w Monachium, która oplotła trzydzieści sześć krajów siecią pięćdziesięciu oddziałów. Z badań niezbicie wynika, że w USA 77% mniejszych i większych przedsiębiorstw korzysta z e-learningu w programach rozwoju pracowników. Znając Amerykanów trudno podejrzewać, że inwestowaliby ciężko zarobione dolary w coś, co nie dzieła.

40% firm z Fortune 500 w 2013 roku mogło się poszczycić planem wzmacniania edukacji internatowej. Trudno zarzucić magazynowi „Fortune”, że pisze nieprawdę. Opinię czasopisma, które narodziło się w latach pięćdziesiątych, są wysoko cenione przez biznes.

Global Industry Analysts to gigant badań rynkowych. Eksperci firmy pracują dla największych banków, korporacji, funduszy inwestycyjnych, a nawet rządów. GIA podaje, że rynek e-learningu zwiększył z 56 miliardów dolarów w 2013 roku do 100 mld dolarów w 2015 roku.

E-learning w edukacji to przecież coś innego

Naprawdę? Wystarczy przejrzeć oferty skierowane do nauczycieli przez uczelnie takie jak Uni-Terra.

Nauczyciele to osoby o wysokich kompetencjach. Studia podyplomowe i kursy kwalifikacyjne to nic innego, jak kolejny etap rozwoju zawodowego, w który w USA inwestuje się miliardy dolarów. Jest to jedną z przyczyn nieustannego wzrostu gospodarczego najbogatszego państwa świata.

Jeśli ktoś woli Chińczyków od Amerykanów to donosimy, że w Państwie Środka zarejestrowanych jest 135 milionów użytkowników aplikacji e-learningu. Prawie co trzeci z nich uczy się języków obcych on-line. Chińczycy szacują, że rynek nauczania zdalnego przekroczył wartość 315 mld juanów, czyli – w przybliżeniu – prawie 55 mld zł. Zwykle kwoty tego rzędu porównuje się do kilometrów wybudowanych dróg, stadionów i szkół, ale jak wiadomo statystyka to największe kłamstwo ludzkości, więc pozostańmy przy stwierdzeniu, że tort e-learningu jest wielki i słodki. W 2014 roku wartość e-learningu w Chinach wzrosła pięć razy, a siedemdziesiąt uniwersytetów Państwa Środka posługuje się własnymi narzędziami e-nauki.

Dlaczego e-learning ma złą opinię?

Przez dotacje na rozwój firm szkoleniowych przyznawane po 2000 roku. Szkolenia BHP on-line wyglądały jak dwie strony z WORDA ze ścieżką dźwiękową nagraną na dyktafonie. Można było zdobyć rozmaite certyfikaty na podstawie pokazu slajdów. Idea nauki zdalnej została wypaczona.

Winę ponoszą również uczelnie wyższe, które wmawiają, że e-learning zastąpi klasyczne studia stacjonarne. Nie zastąpi, bo nauka zdalna to zupełnie inna filozofia edukacji nieporównywalna z żadną inną metodą. To tak, jakby porównywać rower do deskorolki. Głupotą byłoby twierdzić, że nauka w sali wykładowej jest tym samym, co nauka przed komputerem. Nikt nie wykształci lekarza i psychologa na jednolitych studiach realizowanych w sieci. Ale dlaczego nie kształcić w ten sposób dietetyka albo nauczyciela wychowania do życia w rodzinie? Czy naprawdę chcemy posadzić w ławce magistra pedagogiki i podać mu kartkę wyrwaną z zeszytu, aby wpisał swoje nazwisko i „podał dalej”?

E-learning to nauka „tu i teraz”

Pruska szkoła wmówiła nam, że najpierw trzeba wysłuchać wykładu, a później, już w domowych pieleszach, wykuć wszystko na blachę. Systemy e-learningowe działają jak kursy z czerwoną plastikową płytką. Nowoczesna nauka łączy z sobą wykład z treningiem wykorzystania wiedzy. Słynne nauczycielskie repetitio est mater studiorum (powtarzanie jest matką wiedzy) nie umarło. Wręcz przeciwnie. Wystarczy spojrzeć na aplikacje do nauki języków obcych, np. Busuu, czy Babel.

                Nauczyciele akademiccy, którym w czasach niżu demograficznego zależy na pracy, starają się tworzyć autorskie materiały edukacyjne. Nie wystarczy przepisać rozdział z podręcznika, aby zainteresować studenta.

                Hasło „e-learning to nauka TU I TERAZ” nie jest bon-motem. Statystyki wykorzystania platform edukacyjnych pokazują, że studenci siadają do nauki wieczorami i w soboty, czyli tam, gdzie chcą i kiedy chcą.

Licencjat w e-learningu

Nauka przez Internet cieszy się popularnością w procesie edukacji na kierunkach zawodowych. Studia te podejmują nie tylko maturzyści, ale młodzi ludzie po 25 roku życia. E-learning pozwala im pracować i uczyć się, a czasem studiować stacjonarnie inny kierunek. Zmienia się profil studentów. Przybywa świadomych swoich zainteresowań, dojrzałych, doświadczonych życiowo i zawodowo młodych ludzi, którzy odkrywają swoje pasje i korzystają z owoców deklaracji bolońskiej.

Od 1998 roku przy Uniwersytecie Poczdamskim z powodzeniem działa Instytut Technik Systemów Oprogramowania założony przez Hasso Plattnera, jednego z ojców sukcesu międzynarodowego przedsiębiorstwa informatycznego SAP AG. Studenci uczą się wirtualnie. Co roku na kierunkach licencjackich studiuje osiemdziesiąt osób. Instytut nadaje tytuły magistra. Prowadzi również szkołę doktorską. Szkoła Plattera zajmuje czołowe miejsca w rankingach jakości nauczania w krajach niemieckojęzycznych.

W polskich uczelniach lawinowo rośnie liczba studentów ubiegających się o indywidualną organizację studiów, indywidualny tok studiów i studia międzywydziałowe. Mimo zmniejszającej się liczby studentów wykładowcy wydłużają dyżury, by przyjąć eksternów, studentów pracujących i kształcących się na podstawie decyzji dziekana. Wejście e-learningu na uniwersytety, politechniki i akademie jest kwestią czasu. Rewolucję technologiczną przyśpieszyła pandemia COVID-19.

M-learning, czyli spotkanie na odległość

Uczelnie w czasie izolacji społecznej korzystają z platform m-learningowych. Z dnia na dzień wykładowcy musieli poznać narzędzia służące do bezpośredniej komunikacji z grupą studentów. Okazało się, że programy pozwalają wyświetlać prezentacje, odtwarzać filmy, prowadzić czat i ożywioną dyskusję. Bez stresu, strachu o spóźnienie i złowrogie spojrzenia wykładowcy. Polska edukacja zrobiła pierwszy krok w kierunku nowoczesności.

                Zobaczy listę uczelni, które przygotowały dla swoich studentów ofertę edukacji internetowej.

Studia licencjackie e-learning zgodne z rozporządzeniem ministra

Polska to kraj kontroli urzędniczych, nadzoru, pozwoleń, rozporządzeń i często wykluczających się przepisów. Żaden rektor o zdrowych zmysłach nie otworzy kierunku w systemie e-learningu bez spełniania warunków formalnych i uzyskania odpowiednich zgód.

Rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, z dnia 27 września 2018 roku.

§ 12.

1. Zajęcia mogą być prowadzone z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, jeżeli spełniono łącznie następujące wymagania:

1) nauczyciele akademiccy i inne osoby prowadzące zajęcia są przygotowani do ich realizacji z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość, a realizacja zajęć jest na bieżąco kontrolowana przez uczelnię;

2) dostęp do infrastruktury informatycznej i oprogramowania umożliwia synchroniczną i asynchroniczną interakcję między studentami a nauczycielami akademickimi i innymi osobami prowadzącymi zajęcia;

3) zapewniono materiały dydaktyczne opracowane w formie elektronicznej;

4) studenci mają możliwość osobistych konsultacji z nauczycielami akademickimi i innymi osobami prowadzącymi zajęcia w siedzibie uczelni lub w jej filii;

5) weryfikacja osiągnięcia przez studentów efektów uczenia się odbywa się przez bieżącą kontrolę postępów w nauce, z tym że przeprowadzanie zaliczeń i egzaminów kończących określone zajęcia odbywa się w siedzibie uczelni lub w jej filii;

6) studenci odbyli szkolenia przygotowujące do udziału w tych zajęciach. W przypadku zajęć kształtujących umiejętności praktyczne metody i techniki kształcenia na odległość mogą być wykorzystywane pomocniczo.

E-learning dobrą metodą pogłębiania wiedzy

  • E-learning nie zwalnia z kontaktu z wykładowcami
  • Na studiach w systemie e-learning trzeba zdawać egzaminy i zaliczać przedmioty
  • To ty podejmujesz decyzję o zapisaniu się na studia, więc przemyśl czy taka metoda nauki ci odpowiada
  • Jeśli po całym tygodniu pracy nie masz siły na weekendowe zjazdy, poszukaj studiów z nauczaniem zdalnym
  • Dyplomy licencjata i magistra zdobyte na studiach e-learningowych nie różnią się niczym od dyplomów, które otrzymują studenci studiów stacjonarnych i zaocznych

Masz pytania? WS UNITERRA CZEKA NA CIEBIE!